W. Bruce Cameron ''Był sobie pies''

18:34:00 donka reads 9 Komentarzy

Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.
Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!
Pieskie, kocie i ogólnie zwierzęce życie jest dla mnie niezwykłym tematem. Za każdym razem, nawet gdy historia jest mniej udana staram się wyciągnąć z niej to, co najlepsze i przedstawić ją w dobrym świetle. Podziwiam bowiem ludzi, którzy starają się pojąć tok rozumowania naszych małych przyjaciół oraz edukować innych. "Był sobie pies" choć książką edukacyjną nie jest w fajny sposób pokazuje pieskie życie 'od środka'. Pozwala nam zrozumieć jak ważni jesteśmy dla tych czworonogów, co uważam za świetne, bo żyjemy w czasach potworów. Ludzi będących prawdziwymi bestiami, który krzywdzą stworzenia widzące w nas cały swój ś w i a t. 

"Był sobie pies" jest powieścią wyjątkową. Narracja prowadzona z perspektywy psa dała mi mnóstwo powodów do śmiechu. Człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, że pies nie może pojąć, jak wyrywanie mu naszego ukochanego buta z pyska nie jest najlepszą zabawą ever albo, że gniewamy się na niego za rozkopanie ogródka. Przecież on tylko szukał kretów, bo słyszał jak na nie narzekamy! Naśmiałam się co nie miara, ale też otworzyłam oczy na pewne sprawy. Musimy pamiętać o tym, że nie zawsze zwierze rozumie o co nam chodzi. W powieści nie raz widzieliśmy w jaki sposób Bailey potrafił tłumaczyć sobie sprawy dla nas, ludzi oczywiste.   
Ogromnym atutem tej książki jest to, że nasz główny bohater ma styczność z przeróżnymi ludźmi. Znaleźli się ci, dla których był oczkiem w głowie, ale także ci którzy nie wahali się aby zostawić go samego przy drodze i uciec. Płakałam się i śmiałam na przemian. I chociaż jestem bardziej kociarą niżeli psiarą to polecam całym sercem. Świetna przygoda.


Zobacz również:

9 komentarzy:

  1. Mam wielką ochotę na lekturę tej książki i liczę bardzo na to, że w końcu wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyciągnęłaś wszystko co najlepsze jest w tej książce!
    Kocham ją <3 I Bailey, Bailey, bailey!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobała Ci się moja recenzja <3
      "Mam na imię 'Bailey, Bailey, Bailey" mega mnie rozśmieszyło :D

      Usuń
  3. Ja właśnie uwielbiam psy ♡ Dlatego muszę koniecznie sięgnąć po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie psiarą zobowiązuje Cię do poznania tej powieści! :)

      Usuń
  4. Już od dłuższego czas przymierzam się do kupna tej książki. Kocham psy i z przyjemnością zatopiłabym się w jednym z tych psich żyć – nawet jeśli ma to być tylko fikcja literacka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa recenzja. Ta książka już dawno zwróciła moją uwagę. Mało jest takich historii, a szkoda. Okładka też jest fajna. Tę książkę warto kupić i przeczytać :)

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, świetna książka! Też płakałam i też śmiałam się czytając, mogę więc polecić każdemu! :)
    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty