Przereklamowanie

14:58:00 donka reads 11 Komentarzy

Cześć! Dzisiaj z rana przeglądając nowości w naszej książkowej bookstagramowej sferze natknęłam się na recenzję "Żniwiarza. Pusta noc" napisaną przez Klaudię z booksbyshadow.blogspot.com. Pozdrawiam! Natchnęłam mnie ona bowiem do kolejnej, jak ja to nazywam "pogadanki". Tematem tego mojego dzisiejszego gadania będzie
 p r z e r e k l a m o w a n i e.

Klaudia, tak jak i ja nie do końca załapała sympatią do nowej powieści Pauliny Hendel i chociaż mówię tutaj właśnie na przykładzie tej książki to tyczy się to właściwie większości nowości wypuszczanych na rynek.
Niestety recenzentki przestały być dobrym źródłem informacji. Śmiesznie to brzmi, prawda? Pogoń za tym, żeby przypodobać się wydawnictwom, żeby trafić na skrzydełko lub żeby otrzymać patronat chyba przyćmiły ich szare komórki. Wybaczcie, że tak ostro uderzam, ale faktem jest, że takie osoby niszą dobre imię całej społeczności.

Gusta są gustami, rozumiem. Niektórzy są zwolennikami fantasy, inni obyczajówek. Chodzi mi w tym poście jednak o kwestię, która wykracza poza upodobania. Nie oszukujmy się, wychodzi na nasz rynek coraz więcej książek... złych i słabych, ale za to w przepięknej oprawie i bardzo nagłośnione. Dodatkowo nasze bloggerki robią z powieści majstersztyka i zachwalają talent autora. Wszystko fajnie, ale biorę tę książkę do ręki, zaczynam czytać i myślę sobie "Co one pierdzielą? Ta książka jest stratą czasu!". Autor miał być geniuszem pióra, fabuła miała śnić nam się po nocach, a w efekcie męczę się, żeby powieść tę w ogóle przeczytać.

Dajcie znać czy też zauważyliście to wielkie obniżenie jakości recenzji. Jak to się mówi w potocznym języku, recenzentki się "sprzedały". Może warto otworzyć oczy i przestać wciskać ludziom kit, żeby tylko dostać swoje miejsce na okładce? Hmmm.


Zobacz również:

11 komentarzy:

  1. Fakt, jest kilka takich gwiazd w blogosferze, w dodatku mają swoje kółeczka wzajemnej adoracji i po prostu nie przegadasz. Czego to sie nie robi dla popularności, statystyk i darmowych książek. Ja już od bardzo dawna nie opieram swoich książkowych wyborów na opiniach blogerów, co jest smutne, bo sama bloguję. Moja lista zaufanych blogerów zmieściłaby sie chyba w 10. Wolę sprawdzonych ludzi, którzy mają normalne podejście do tego, co czytają - pasjonatów, nie sprzedajczyków. Brzmi okrutnie, ale taka jest prawda. Bo widzisz, jak ktoś twierdzi, że np. Michalak jest mistrzynią pióra to od razu wiem, by tekstów takiego "recenzenta" nie czytać xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie ktoś napisał o tym, o czym ja myślę już od dawna! :D Brawo Ty!
    Trochę zaczynają mnie już nudzić blogi i bookstagramy, na których są te same "bestsellery", które oczywiście są zachwalane. A nikt nie pokusi się, żeby coś poczytać innego. Że coś zostało wydane parę lat temu, to nie znaczy, że jest złe! :D
    Ale w sumie to niech każdy czyta co chce, byleby umieć posiadać swoje zdanie na dany temat, a nie uśmiechać się, tylko po to, żeby mieć darmowe książki.
    Ja piszę swoje dziwne szczere opinie na temat książek - czasem zbyt szczere, chyba dlatego nikt ich nie czyta :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako że wspominasz o "Żniwiarzu", którego objęłam patronatem, a na skrzydełku widnieje mój blurb, pozwolę sobie odeprzeć zarzuty. To, że Tobie nie podobała się ta książka, nie oznacza od razu, że jest beznadziejna, a blogerzy promujący ją swoim blurbem się sprzedali i podlizują się wydawnictwu. Nigdy w życiu nie napisałabym blurba książce, która mi się nie podoba i nie rozumiem Twojego oskarżenia. Zakładam, że "Żniwiarz" jest tylko przykładem i nie pijesz konkretnie do mnie (a przynajmniej taką mam nadzieję), ale jednak ten wpis jest bardzo nie w porządku. Wychodziłoby na to, że ty także się sprzedałaś, dając swojego blurba na "Złego Romeo", który zbiera sporo negatywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumiałyśmy się :) Tak jak napisałam to czy komuś książka się podoba czy nie jest kwestią gustu. Nie neguję również Waszych blurbów,broń Boże. Piję raczej do osób, które robią kolejny cud świata z powieści, która takowym nie jest, do tych, którzy wyolbrzymiają i wystawiają wygórowane opinie. Co do mojego udziału w Bad Romeo to był stosunkowo niewielki. Książki nie promowałam a opinia na skrzydełku ograniczała się do napisania, że jest to gorąca powieść (to w końcu po części erotyk) :) Nie mam sobie do zarzucenia więc żadnej wygórowanej oceny:)

      Usuń
  4. Cóż, zjawisko, jak to nazwałaś, "sprzedawania się" było, jest i zawsze będzie powszechne w blogosferze, a także ogólnie w Internecie. Recenzję "Żniwiarza" napisałam szczerze, bo nie wyobrażam sobie rekomendowania książki, która mi się nie podoba. Nie wykluczam jednak, że komuś ta powieść może przypaść do gustu, zawsze można podyskutować z osobą, której książka się podobała i spojrzeć na to z trochę innej perspektywy - i to jest świetne. :)
    Wydaje mi się, że takie opinie, które są ewidentnie nieszczere, widać już z daleka. Dla mnie byłoby to wręcz trudne, polecać książkę, która nie przypadła mi do gustu, tak, aby wyglądało to naturalnie. Ale trzeba się trzymać tego, że w blogosferze ciągle jest wiele ludzi, którzy piszą z pasją - to jest ważne. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To fakt, ale to było, jest i będzie. Niestety nie pozbędziemy się tego. Są różne gusty to prawda, dlatego to fajnie, bo można wymienić swoje zdanie na temat jakiejś książki. Spojrzeć na to z innej strony.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam się rozpisać, wypowiedzieć swoje zdanie i pociągnąć temat, ale stwierdziłam, że nie ma co.
    Napiszę tylko tak: o gustach się nie dyskutuje ;) To, że niektórym książka się nie podoba, nie oznacza, ze inni też muszą mieć takie same odczucia co do niej.
    Dzięki temu, że istnieje tyle blogów książkowych można bez problemu znaleźć sobie takie, które są pisane przez osoby o podobnym guście co nasz i z nich czerpać informacje.
    A drugą sprawą jest to, że każdy bloger ma własne sumienie i jeśli naprawdę się „sprzedaje” to gwarantuję, że to prędzej czy później wyjdzie na jaw i zapewniam, że wcale nie świadczy o tym notka na skrzydełku książki, która akurat komuś się nie spodobała, lecz inne rzeczy ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ostatnio przeczytałam wszystkim znanego "Promyczka". Zachwytów nad nim nie było końca. Same pozytywne recenzje. A mi się nie podobało. Długo zastanawiałam się czy pisać recenzję. Napisałam cos "recenzjopodobnego". Od razu zauważyłam ruch na moim bookstagramie. W ciągu kilku minut straciłam 20obs. Ale jednocześnie okazało się, że jest dużo więcej osób którym ta książka do gustu też nie przypadła. Nie zamierzam słodzić autorom czy wydawnictwem. To mija się z celem i naszymn zadaniem. Mamy napisać szczerą recenzję, co przecież nie jest jednoznaczne ze słowem pozytywną. Ja do książek podchodzę z dystansem i zawsze piszę obiektywnie. Sprzedawanie się to wypaczenie słowa recenzent. Pozdrawiam, kredziaczyta

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Teraz głównie widzę to na Instagramie bo przez pracę na chwile zniknęłam z bloga. Ale kiedyś jeszcze jak intensywnie pisałam recenzje często zdarzało mi się negatywnie pisać o książkach, które były uwielbiane a odzew był taki, że raz jedna dziewczyna zasugerowała mi, że może źle ją przeczytałam. Bardzo mnie to rozśmieszyło, bo czytać umiem od dawna a książka po prostu nie trafiła w mój gust. O ile pamięć mnie nie myli raz tylko ktoś pochwalił, że szczerze napisałam o książce otrzymanej od wydawnictwa (mam tu na myśli skrytykowanie książki). Generalnie nie boje się tego robić. Jestem zdania, że lepiej pisać szczerze a jeśli już nawet ktoś nie będzie chciał ze mną dalej współpracować (chociaż nigdy mi się to nie zdażyło mimo kilkunastu niepochlebnych recenzji) to i tak mogę książkę zawsze kupić albo wypożyczyć. To nie koniec świata, a wole być szczera też sama dla siebie. Nie widzę sensu wychwalać czegoś co mi się nie podoba. Teraz co raz częściej rezygnuje z zakupu  jakieś książki, która WSZYSCY polecają bo jest duża szansa, że mi się nie spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, dlatego właśnie sama rozpoczynając jakąkolwiek współpracę, wybieram książkę, która mnie interesuje, nie zgadzam się w ciemno. Staram się też być obiaktywna, mam nadzieję, że mi się to udaje :)

    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty