Abbi Waxman ''Ogród małych kroków''

19:26:00 donka reads 4 Komentarzy

Minęły trzy lata, odkąd Lily w wypadku straciła męża. Udaje jej się normalnie funkcjonować, nawet odnosi sukcesy jako ilustratorka w wydawnictwie, jednak wciąż bardzo tęskni za ukochanym. Jak ognia unika nawiązywania nowych znajomości, a czas wolny spędza w towarzystwie córek i rozrywkowej siostry. Dlatego gdy w ramach przygotowań do nowego projektu firma wysyła ją na kurs ogrodnictwa, Lily zabiera rodzinę ze sobą. Dziewczyny świetnie się bawią, a jej udaje się na kilka chwil zapomnieć o tęsknocie.

Szybko okazuje się, że sadzenie roślin i pielenie grządek to nie tylko przyjemne hobby, ale też okazja, by spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i skonfrontować się z niewygodną prawdą o sobie samej.
Cóż, jedyne co przychodzi mi na myśl kiedy myślę o powieści Abii Waxman to słowo UROCZA. Dawno nie czytałam tak świetnej książki. Posiada po prostu wszystkie te cechy,  które bardzo w literaturze kobiecej cenię. Bohaterowie są prawdziwi, a ich dowcip jest genialny! Momentami śmiałam się wniebogłosy i wcale nie wyolbrzymiam! 
Jestem bardzo wymagająca co do dzisiejszych nowości. Uważam, że te, które są promowane na arcydzieła powinny nimi faktycznie być. Chociaż "Ogród małych kroków" medialnego hałasu nie narobił (a może tak i ja go przegapiłam?! Dajcie znać!) to jak najbardziej na  niego zasługiwał :) 

Zabawna, luźna i przede wszystkim życiowa historia. O stracie, miłości i rodzicielstwie. Uwielbiam to, że wszystko jest mówione prosto z mostu. Macierzyństwo nie jest kreowane na super piękną, pachnącą sprawę. Autorka pokazuje słabsze i mocniejsze chwile z życia Lily. Śmierć męża, opieka nad dziećmi, strata pracy i nowy romans - wow, kobieta może tyle udźwignąć na raz? Oczywiście, że może. Abbi Waxman pokazuje jak ciężko pogodzić się z utratą drugiej połówki. Lily cztery lata po śmierci męża nadal zmuszona jest udawać szczęśliwą matkę i tłumić w sobie ogromny ból. Dziwne jest, że pomimo na ogół przykrej historii Lily książka napisana jest w bardzo optymistyczny sposób! Praktycznie dobry humor wypływa z każdej strony.

Poza świetną historią i lekkim piórem autorki, niesamowicie rozbawiły mnie "instrukcje" dotyczące pielęgnacji poszczególnych warzyw w ogrodzie. Dodatkowo możemy dowiedzieć się z tej książki mnóstwa ciekawostek dotyczących ogrodnictwa i pomimo tego, że fanką babrania w ziemi nie jestem to chłonęłam je całą sobą. 

Z czystym sumieniem polecam tę historię i dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu Otwarte.



Zobacz również:

4 komentarze:

  1. Ojej, lubię takie ciepłe książki. Może nie zawsze i nie na codzień, ale gdy najdzie mnie ochota, rzucę okiem na ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie było szumu, a szkoda, bo teraz widzę, że warto. Polecę mamie i może ja też skorzystam... :)
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcie 💕 Bardzo przyjemnie mi się ją czytało :) Świetna książka! :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty