TH1RTEEN R3ASONS WHY

18:45:00 donka reads 7 Komentarzy



Trzynaście powodów dlaczego... Wychodzę z założenia, że każdy z Was już wie o czym mówię. Mam nadzieję, że jesteście już po "seansie" i znacie treść tego serialu. Jeśli nie, koniecznie wpiszcie jego obejrzenie na jakąś swoją listę "rzeczy do zrobienia".
Warto, bo (kurde no!) dawno żadna ekranizacja nie poruszyła mnie aż tak bardzo.
Oczywiste by było gdybym napisała 13 powodów, dla których warto serial ten obejrzeć. Nie zamierzam jednak przekonywać Was w taki sposób.

Chciałabym, aby post ten był taką "pogadanką". Chcę otworzyć się i powiedzieć co czuję po "13 reasons why". Dopóki nie przeczytałam opisu fabuły myślałam, że to kolejna, zwykła młodzieżówka (zarówno książka, jak i serial). Cieszę się jednak, że moja ciekawość nie dała mi zapomnieć i zmusiła do dowiedzenia się o co z tym wszystkim chodzi.

Serial opowiada historię Hannah. Zwykła dziewczyna z liceum, która przeżywa większość tego, co my sami. Szkoła, imprezy, problemy z przyjaciółmi. Na 13 nagraniach opowiada o osobach, które zraniły ją do tego stopnia, że odebrała sobie życie. Ktoś dorosły powiedziałby "Nie dramatyzuj, dziewczyno! Mamy większe problemy. Upada nam firma, nie mamy pieniędzy na życie...", ale nie! Dzięki temu serialowi otworzyłam oczy. Zobaczyłam jak te "małe rzeczy" mogą doprowadzić drugą osobę do ruiny.

Zastanów się! Śmiałeś się kiedyś z kogoś? Na milion procent odpowiedz będzie twierdząca, ale nie przejmuj się. Ja też. Czy pomyślałam o konsekwencjach? Czy próbowałam wytłumaczyć tę drugą osobę? Tego "dziwaka"? Oczywiście, że nie.
Każdy chyba przyzna mi rację, że główna kumulacja złych emocji ma miejsce się w gimnazjum. Nastolatkowie dojrzewają i koniecznie chcą być dorośli. To właśnie tam usłyszałam najwięcej złych słów na swój temat. Najwięcej ich także prawdopodobnie wtedy wypowiedziałam.
Czy żałuję? Do czasu 13 powodów nie myślałam o tym. I pomimo tego, że słowa innych bardzo mnie raniły, nie zaprzestałam robić tego samego.

Serial zmusił mnie do otworzenia tych drzwi, schowanych w najdalszej możliwej części mojego umysłu, zwanej "przeszłość". I pomimo tego, że bardzo nie cierpię tamtego okresu w moim życiu, bo byłam najzwyczajniej w świecie nieszczęśliwa to zrobiłam to. Zrobiłam swój rachunek sumienia i jest mi dużo lepiej. Chciałabym obejrzeć tę ekranizację 8 lat wcześniej. Chciałabym, żeby osoby, które wytykały mnie palcami też go zobaczyły. Możliwe, że dzięki temu wszystko potoczyłoby się inaczej.


Tak czy siak... coś świetnego! Bardzo fajny i mądry serial. Brawo Netflix! 

Zobacz również:

7 komentarzy:

  1. Jeszcze nie zaczęłam oglądać serialu. Czekam na książkę 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, że piękne zdjęcie!

      Usuń
    2. Ja nie mogłam się powstrzymać, dlatego wybrałam serial :P Nawet i lepiej, bo gdybym czytała książkę omijałabym strony, nie móc się powstrzymać przed poznaniem treści "taśmy" :D W filmie ciężko było przesuwać tylko na te momenty :D

      Zdjęcia są z banku zdjęć autorstwa Natalii z jestrudno.pl :) W jej imieniu - dziękuję :)

      Usuń
  2. Pierwsze zdjęcie jest wprost przecudowne <3 Co do postu jak i samego serialu. Spędziłam weekend oglądając go, nie mogłam przestać i zająć się czymś innym. Genialnie nakręcony, zagrany. Ostatni odcinek i scena z Hannah, nie mogłam patrzeć na to... Sama idea kaset i pokazania przyczyn jak i skutków zasługuje na pochwałę. Spotkałam się z tym, że niektórzy krytykują postać Hannah za wyolbrzymianie problemów. Łatwo nam wytykać skoro nie jesteśmy w jej sytuacji. Kogoś kto miał problem z akceptacją siebie. A tu mamy pokazane w prawdziwy sposób jak najmniejsze rzeczy mogą zmienić wszystko i nawarstwiać się do olbrzymich rozmiarów, i w tym przypadku doprowadzić do tragedii.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    ninquellote.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zdjęcia nie są mojego autorstwa, ale racja. Są przecudowne. Po więcej takich fotografii zapraszam na jestrudo.pl.
      Ostatni odcinek był koszmarnie dobry. Nie sądziłam, że twórcy zdobędą się na odwagę, żeby pokazać tak dokładnie "sami wiemy co".
      Z oskarżaniem o wyolbrzymienie problemów spotyka się chyba każdy z nas. Czasami mam zły dzień, bo ktoś na przykład zauważy moje odstające ucho i delikatnie się podśmieje. Kiedy mówię o tym w domu słyszę tylko w kółko, że "tego nie widać", że "mam nie przesadzać". Tak samo było z Hannah. I tak samo jak mnie bolą dowcipy o moim wyglądzie, tak samo ją mogły boleć "te drobnostki".

      Usuń
  3. Niedawno skończyłam oglądać ten serial i uważam, że powinno się go puszczać młodzieży na lekcjach. Mimo że czasami troszkę mi się dłużył to cały jego przekaz i to jak intrygujący jest rekompensuje wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie taką samą myśl a propos szkoły co Ty :) !

      Usuń

Popularne Posty