Anna Todd ''Nothing more''

11:41:00 donka reads 9 Komentarzy


"Nothing more" opowiada historię Landona, czyli inaczej mówiąc chłopaka idealnego. Przystojny, kochający, potrafiący wszystko zrozumieć i wiele wybaczyć. Nasz golden boy przeprowadził się do Nowego Jorku dla Dakoty. Zrobiłby on wszystko dla tej dziewczyny, więc przeprowadzka za nią do nowego miasta była czymś zupełnie oczywistym. Wszystko jednak się skomplikowało w momencie, gdy jego dziewczyna uświadomiła mu, że właściwie nie chce z nim być. Chce być wolna, poznawać nowych ludzi i spełniać marzenia.
Landon, jak już wspominałam był kochany ponad przeciętną. Nie stanowiło więc to dla niego problemu, a starał się ją zrozumieć i usprawiedliwić.
Kiedy po pół roku chciał ruszyć na przód z nowo poznaną Norą... pojawia się Dakota.

Na główne tory spada temat kiepsko rozegranego trójkąta miłosnego i chociaż wydawałoby się, że to on powinien zrobić furorę, mnie bardziej podobały się wątki "poboczne". Wspomnienia z dzieciństwa, więź łącząca Londona z jego matką, fakt, że miał zostać bratem w takim wieku. To wszystko było niemiłosiernie dobrze opisane (jak na młodzieżówkę) i wkręciłam się. Główny wątek jednak bardzo mnie nudził.

Cały czas zastanawiałam się, dlaczego spotkałam się z takimi nieprzychylnymi ocenami tej powieści. "Przecież nie jest taka zła"- myślałam.
Może to dlatego, że nie czytałam serii After? Nie miałam pojęcia, do czasu aż nie doczytałam do końca. "W moim egzemplarzu brakuje stron? ". Takie właśnie mam odczucie. Jak gdybym przeczytała kilka rozdziałów wstępnych do jakieś historii, a jej nie ma. Możliwe, że wszystko wyjaśni się w "Nothing less", ale jak na moje rozdzielenie ich na dwie książki  nie ma najmniejszego sensu. Przecież tutaj się nic nie wydarzyło poza tym, że London poszedł do pracy, Nora go podniecała, a Dakota wyznała, że nadal go kocha.

Cóż, myślę, że moja mina, kiedy zamiast kolejnego rozdziału zobaczyłam "Podziękowania" zasługiwałaby na jakiegoś rodzaju nagrodę. :)
Wydaje mi się, że ta pozycja ma jakąś iskrę i mogłaby być dobra, ale musiałoby się tam najzwyczajniej w świecie "coś" dziać. Najprościej w świecie pozycja ta to nothing more.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu OMGbooks.

Zobacz również:

9 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja, po której sama nie wiem czy sięgać po książkę :P Bo sam opis wzbudził moją ciekawość, a jednak bardzo nie lubię, gdy książka kończy się tak, że nie wiadomo co dalej, więc chyba jeśli jednak się na nią zdecyduję, to dopiero wówczas, gdy ukaże się już kolejna część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak będzie lepiej :) Zwłaszcza, że z tej części nie dowiesz się dużo więcej jak z opisu.

      Usuń
  2. Po zapoznani się z wieloma negatywnymi opiniami na temat After odpuściłam sobie utwory autorki. Chyba to była dobra decyzja.
    Też czasami mam taka minę - niestety :P
    Zaczytanego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha,dobrze, że w książkach nie ma ukrytych kamer! :)

      Usuń
  3. Czytałam całą serię After - i przyznam, że mi się pobobała. Potem pokusiłam się też na Before - czyli ta sama historia z perspektywy Hardina, i ona już była słaba. Nothing More - sądząc po opniach też wydaję się być napisana "na siłę", także jeszcze przemyślę sprawę czy poświęcić jej czas 😉
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam właśnie mnóstwo pochlebnych decyzji na temat "After" i kiedyś muszę po nią sięgnąć :)

      Usuń
  4. Niedawno czytałam "Nothing more" i masz rację w tej części nie wydarzyło się nic istotnego :( Nudna pozycja. Pozdrawiam, Goszaczyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wieje nudą na kilometr ;c

      Usuń

Popularne Posty