STRAJK NAUCZYCIELI

11:05:00 donka reads 3 Komentarzy


Cześć! Przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym, lifestylowym tematem. Pracuję od godziny 8.00. Radia słucham gdzieś od 7.30, zgadnijcie jaki jest temat przewodni dzisiejszych wiadomości?

Strajk nauczycieli. Nie raz, nie dwa próbowałam być wyrozumiała. Za każdym razem jednak staje mi przed oczami moja szkoła średnia, a raczej jej kadra nauczycielska.
Z góry zaznaczam, że zapewne są tacy pedagodzy, którym zależy i którzy najzwyczajniej w świecie POTRAFIĄ UCZYĆ. Wspominając jednak moje technikum. No cóż. Tych ludzi wypadałoby zwolnić, a nie dawać im podwyżki.

Chodziłam do profilu z rozszerzoną biologia i angielskim. Pierwszego przedmiotu miałam może z 5-6 lekcji przeprowadzonych "normalnie". Reszta? Siedzenie, gadanie, uspokajanie klasy. Dodatkowo cały czas miałam wrażenie, że szanowna pani profesor nie ma pojęcia o czym mówi. Chcąc wyjść naprzeciw złemu losu rozwiązywałam zadania sama w domu i z pytaniami szłam indywidualnie do nauczycielki. Jeśli myślicie, że dostałam odpowiedź na któreś z nich to jesteście tak samo naiwni jak ja 😂😂😂

Co z angielskim? Nie powiem, bo nauczyciel był mega sympatyczny. Naśmialiśmy się tyle, że głowa mała. Co jednak z nauką? Chyba wszyscy odnieśli wrażenie, że z 3 miesiące przed maturą przypomniało się, że miał nas czegoś nauczyć :) 4 lata nie robiliśmy praktycznie nic, za to w te 3 miesiące, o Boże, powiedzieć, że zrobiliśmy cały materiał to mało.
Czy byliśmy dzięki temu przygotowani do matury? Oczywiście, że nie :)
Dzięki Bogu za moje umiłowanie do zagranicznych seriali i filmów.

To tylko dwa przykłady, ale pokazujące, że gdyby zwolniło się wszystkich tych nauczycieli, którzy idą do pracy pożartować z uczniami, zamiast ich czegoś nauczyć nie musiałoby być dzisiaj zmartwień o 1/20 etatu i niskie pensje.

Gdybym miała podsumować uczących mnie nauczycieli, to z czystym sumieniem zostawiłabym (a nawet dała podwyżkę!) pani profesor uczącej matematyki i tej, uczącej chemii. Reszta, no cóż.

Pojawiłoby się tyle miejsc pracy dla ludzi chcących NAUCZAĆ :)


Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia ze szkoły średniej? A może ktoś z Was jest nauczycielem i chce pokazać jak sprawa wygląda od drugiej strony? :)


Zobacz również:

3 komentarze:

  1. U mnie z językiem angielskim było tak samo, prywatnie nauczycielka była całkiem spoko, natomiast jej metody nauczania... W klasie były dwie dziewczyny, które znały angielski perfect i np. czytaliśmy jakiś tekst i tłumaczyliśmy go, to wyglądało tak, jakby istniały tylko one, a my nie -.-. I wszystko szło takim szybkim tempem, że nie nadążałam robić notatek. Jeszcze mój rocznik był pierwszym, w którym weszły nowe zasady co do matury ustnej z j. obcego (bo kiedyś był tylko obrazek do opisania, a tu weszły te 3 zadania itp.. :D) i poskutkowało to tym, że ledwo ledwo zdałam język angielski ustny... (ale ważne, że zdane :D).
    Co do strajku nauczycieli: nie dość, że chcą podwyżek, to jeszcze gwarancji zatrudnienia na ileś tam lat. A wiadomo, jak ktoś ma gwarancję, że nie zostanie zwolniony przez załóżmy następnych 5 lat, to ma to wszystko gdzieś i olewa sobie pracę. Niech dadzą podwyżki tym najlepszym nauczycielom, bo są tacy, tylko często jest tak, że taki nauczyciel nie chce "współpracować" z dyrekcją szkoły i bach, nie ma go :). I z drugiej strony... Za co chcą podwyżki? Mają tyle wolnego, co chwile przerwy, gdzie w normalnej pracy dopuszcza się 15 minut, jak mu się nie chce prowadzić lekcji to też ma wolne. Ktoś pewnie powie "No bo on musi sprawdzić sprawdziany i kartkówki!", no to zrobi sobie test, gdzie ma klucz i sprawdzi sobie na lekcji i ma gotowe.
    Więc sorry!
    (Marta się wkurzyła :DD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale! Mam identyczne odczucia. Nie będę się już jednak na wieczór denerwować i rozpisywać o tym, co sądzę o tych idiotycznych pseudo nauczycielach.

      Usuń
    2. Dokładnie, nie ma co się denerwować :)

      Usuń

Popularne Posty