Marine Madden ''Anhusz''

18:12:00 donka reads 0 Komentarzy


Mamy rok 1915. Znajdujemy się w małej wiosce na wybrzeżu Morza Czarnego. Spokojne życie, które wiedziemy jako Ormianki całkowicie się zmienia wraz z wybuchem I wojny światowej. Wśród tego całego okrucieństwa znajdujemy jednak miejsce na miłość. Mamy na imię Anhusz. Jesteśmy młode, piękne i odrobinę romantyczne. Cały czas marzymy o życiu poza granicami naszej ormiańskiej prowincji. Bo bezpieczniej, bo spokojniej, bo z dala od Turków. Na przekór jednak naszemu rozumowi i tradycji zakochujemy się w oficerze. Niebezpieczny romans nie wróży nic dobrego, jednak nie potrafimy odmówić sobie odrobiny szczęścia w tym jakże nieszczęśliwym świecie. Nasz wybranek to Dżahan, turecki oficer. Nasze położenie staje się katastrofalne. Jesteśmy razem z Dżahanem rozdarci. Pomiędzy miłością a własnym narodem. Staramy się walczyć z prześladowaniem i wzajemną nienawiścią, a jednocześnie z utratą łączącego nas uczucia.
Jesteśmy Anhusz, kobietą reprezentującą tysiące niewinnych ofiar szalejącej wojny.

Nigdy nie spodziewałabym się, że ta książka wywrze na mnie aż takie wrażenie. Moje serce pękało z każdą przeczytaną stroną. Nie ma co liczyć na "happy end" w tej powieści, bo jest ona jak prawdziwa wojna. Nigdy nie kończy się dobrze.
To, co najbardziej urzekło mnie w "Anhusz" to dojrzewanie. Historia ta, a raczej jej bohaterowie są nierozerwalnie połączeni z czytelnikiem, razem dorośleją. Wszystko rozpoczyna się niewinnie, nieszkodliwie, łagodnie. Romans wrogów jest w pewnym sensie oderwaniem się od rzeczywistości i zarówno postaciom książki jak i nam wydaje się, że nie ma uczucia silniejszego niż ich miłość.
Okazuje się jednak, że jesteśmy wszyscy w ogromnym błędzie bo wraz z trwaniem wojny nasze człowieczeństwo odchodzi wraz z całą miłością, przyjaźnią i ciepłem. Kiedy bohaterowie widują się po długich rozłąkach widzimy jak wielkie zmiany w nich zaszły. Nie myślą wcale o tym, żeby rzucić się sobie w ramiona i całować przez całą noc. Wojna dosłownie wyssała z nich potrzebę miłości zastępując ją podejrzliwością i uprzedzeniem.
Ale jest to w porządku bo czytelnik wcale tego nie oczekuje. Rozumie ich zachowania, strach i nieprzychylność.

Autorka stworzyła świetną historię. Chociaż może "stworzyła" to złe słowo. Spisała świetną historię brzmi lepiej bo przecież jej stwórcą jest okrutne życie. Zdecydowanie polecam! Świetna historia opowiadająca o tym jak ciężko kochać w czasie szalejącej wojny i jak ciężką ją przeżyć nie gubiąc przy tym samego siebie.


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiece.
                                                                                      

Zobacz również:

0 komentarze:

Popularne Posty