Amanda Prowse ''Córka doskonała''

13:27:00 donka reads 6 Komentarzy


Są takie historie, które chcąc nie chcąc zostaną Ci w pamięci. Takie, które zmuszą Cię do myślenia i pokażą jak bardzo się myliłaś.
Taką książką jest dla mnie "Córka doskonała". Do bólu prawdziwa, interesująca i pozwalająca poradzić sobie z nurtującym mnie ostatnimi czasy tematem.


Mowa bowiem o życiu. Przed przeczytaniem powieści pani Amandy Prowse byłam na etapie ogromnego lęku. Codziennie myślałam o tym, że moje życie ucieka, a  ja stoję w miejscu. Nieustanie mam coraz mniej czasu na zrobienie "czegoś". Życie w dzisiejszych czasach, tj. Instagrama i tego typu portali nie jest łatwe. Jachty, bogactwa, wycieczki, piękne ciuchy. Patrzymy na to wszystko i pragniemy tego samego dla siebie. To całkowicie naturalne. Ostatnio jednak przeobraziło się to w moją obsesję, którą dostrzegłam dopiero przy "Córce doskonałej".

Główna bohaterka, tak jak ja chciała za wszelką cenę wyrwać się z małej, rodzinnej miejscowości. Pragnęła zdobywać świat, poznawać nowych ludzi i mieszkać w ogromnym domu z własną oranżerią. Nie wiem czy rozumiecie to uczucie, kiedy ubzduracie sobie coś w waszej głowie i wierzycie w to tak  mocno, że niemal nie możecie normalnie funkcjonować.  Jackie w ten właśnie sposób wyolbrzymiała swoją dawną, pierwszą miłość. Nawet po kilkunastu latach nie mogła przestać myśleć "co by było gdyby?". Krzywdziła tym swojego męża, dzieci i przede wszystkim samą siebie. Widziała nieustannie tylko rzeczy, które straciła, nie dostrzegając tego, co przez ten czas zyskała.
Kiedy zrozumiała, że nie ma już szans na spełnienie jej marzeń, swoją obsesję "lepszego życia" przeniosła na córkę.
Nieustannie wpajała jej, że życie w małym domku, zbierając grosz do grosza nie jest życiem dobrym. Nie jest życiem "na poziomie" nie móc pojechać na wycieczkę do Paryża, czy zwyczajnie spełnić jakieś swojej zachcianki.

Co musi się stać, żeby zobaczyć, że nie potrzeba nam tych wszystkich udogodnień, żeby być szczęśliwym?
Można dostrzec to dopiero po stracie rodziców, zniszczeniu autorytetu ojca, odkryciu prawdy o byłej miłości, buncie córki i doprowadzeniu do rozpadu rodziny. Albo można sięgnąć po "Córkę doskonałą" i przekonać się, że jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie już teraz.
Nie dajmy się omotać tym ciągłym dążeniem do perfekcji :)

"Córka doskonała" to nietuzinkowa, otwierająca oczy i przy tym relaksująco przyjemna powieść :)
Z recenzji wyszła pogadanka, ale mam nadzieję, że lubicie i takie formy moich opinii.


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Zobacz również:

6 komentarzy:

  1. Książka może i by się spodobała, ale jakoś ostatnio obyczajówki mi nie podchodzą, więc na razie nie sięgnę. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, przeważnie mam taki stosunek do gatunków, że obyczajówki są to dla mnie lekkie, nic(lub bardzo mało) nie wnoszące do życia opowieści, od tak - dla relaksu :)
      Patrząc moimi kategoriami- "Córka doskonała" nie jest jakąś "obyczajówką" i nalegam, żebyś prędzej czy później się skusiła. :)

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że tym ostatnim akapitem nie zdradziłaś mi zakończenia, bo będę płakała :P Ale na serio jestem jak najbardziej na tak, ciekawi mnie ta historia, no i nauka z niej płynąca. A co do życia w dobie instagrama itd - nie od dzisiaj wiadomo, że w większości zdjęcia na instagramie to tylko pozorowane życie, pewna kreacja. Zauważ, jak niektóre zdjęcia są sztuczne, gdyby ludzie naprawdę tak żyli, to chyba ich doba musiałaby trwać trzykrotnie dłużej, niż u normalnego człowieka, a ich konta bankowe musiałyby mieć tyle złota, ile Harry w banku Gringotta! Co prawda brzmi to zabawnie, ale zabawne nie jest. Nie ma co ludziom zazdrościć czegoś, co może w ogóle nie być prawdziwe. A nawet, jeśli jest prawdziwe, co z tego? Ja mieszkam za granicą i wielokrotnie spotykam się ze stwierdzeniem, że mi ktoś tego życia zazdrości. Ale nikt nie zapyta, jak to życie faktycznie na obczyźnie wygląda. Każdy tylko widzi fajne zdjęcia. Nie mówię, że to jest udawane, i że wszystko jest ble, ale chodzi mi o fakt, że wszystko zawsze ma drugą stronę medalu :) Rozumiem jednak, co miałaś na myśli, mówiąc o obsesji i o tym, że powyższa książka otworzyła Ci oczy. Ważne, by doceniać to, co się ma, ale to nie przeszkadza w snuciu planów i marzeń :) Uściski!
    PS Wybacz za powyższe usunięte komenty, niestety w bloggerze nie można poprawiać tego, co się napisało, wolałam więc napisać od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja kocham takie dłuuugie komentarze! <3
      Spokojnie, nie zdradziłam :) Tyle co w ostatnim akapicie można dowiedzieć się pośrednio z opisu książki. Jest to powieść o takim wpływie, że ciężko opowiedzieć jej treść. Możesz czytać spokojnie, nie masz spoilera :) Sama w sobie historia nie jest jakaś cudownie oryginalna, to właśnie przesłanie i oddziaływanie jej na mnie porwało moje serduszko :)
      Właśnie to jest najśmieszniejsze! Człowiek wie, że całe te Instagramowe życie jest jak bańka mydlana. Śliczne, ale szybko pęka. A i tak potrafi o tego pragnąć! Ja marzę o podróżach i poznawaniu nowych ludzi od kiedy tylko pamiętam. Jest to zdrowe marzenie, ale ostatnio zamieniało się w obsesję. Mówię sobie, że to Bóg zesłał mi tę książkę, żebym się ino opamiętała :D
      Co do mieszkania za granicy, coś o tym wiem. Mój tata pracował 7 lat w Anglii. Wszyscy mi zazdrościli pięknych ciuchów i najnowszych zabawek, ale nikt nie rozumiał, że tęsknię za ojcem. Nie udogodnieniami.

      Usunięte komentarze w pełni wybaczam :) Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zainstalować Disqusa, żeby nie było problemu z edycją :)

      Dziękuję za odzew, buziaki! ;*

      Usuń
  3. Właśnie się za nią zabieram. Teraz już jestem całkowicie pewna, że to dobra decyzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialna! Zazdroszczę Ci tego, że możesz przeżyć tę historię od początku :)

      Usuń

Popularne Posty