Weronika Szczuka ''Finezja duszy martwej''

09:41:00 donka reads 0 Komentarzy



„Finezja duszy martwej” Weroniki Szczuki jest książką … hmm, zaskakującą. Czytając ją byłam zdumiona jak łatwo można zmieniać zdanie. Wraz z początkiem historii byłam zafascynowana, później nieco poirytowana, następnie oburzona, a innym razem znowu dość usatysfakcjonowana. Niestety pomimo moich wahań historia Lauren i Melindy nie jest najlepsza.




Pierwsze rozdziały obudziły we mnie dziką ciekawość. Świetna akcja, nietuzinkowy pomysł na fabułę i dynamiczne dialogi. Strony same przesuwały się przez palce i nie wiadomo kiedy byłam już w połowie książki. Niestety tutaj sprawy zaczynają się nieco komplikować. 

Przyjaciółki są szczęśliwymi narzeczonymi i kiedy trwają już końcowe przygotowania do ślubu Lauren okazuje się brakuje tylko … pana młodego i świadka. Ślub zostaje odwołany a bohaterki zatrudniają detektywa.


Wiecie czego nie lubię w polskich książkach?

Naiwności i lekkomyślności. Ostatnio, kiedy wybieram głównie książki polskich autorów, w dodatku debiutantów zauważyłam pewną przypadłość, którą jest właśnie ogromna nieostrożność i naiwniactwo postaci.
Moje początkowe zafascynowanie wynikało właśnie z braku tych cech u bohaterów powieści Weroniki Szczuki. Jak już się pewnie domyślacie, z czasem to piętno niestety się pojawiło.



Zadanie dla Was. Wyobraźcie sobie, że miłość waszego życia nagle w dziwnych okolicznościach daje nogi i ślad po nim zanika. Co robicie?

Szukałabym go dniem i nocą! Zwłaszcza gdybym była ciężarna!
A bohaterki?
Wydaje mi się, że utrata drugich połówek w ogóle ich nie ruszyła. Nie robiła na nich wrażenia samotność, śmierć. Właściwie to nic nie robiło na nich wrażenia. Były po prostu obojętne.

I nie jest to „coś” czego szukam w książkach. Książka ma fascynować, poruszać serce i dawać do myślenia. Do tego potrzebujemy postaci realistycznych i cierpiących. Dokładnie jak my sami.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


Zobacz również:

0 komentarze:

Popularne Posty