Piotr Walczak ''Gniazda''

18:54:00 donka reads 0 Komentarzy



Marudziłam, krzyczałam i obrażałam się ostatnio na wiele książek. Obraziłam się na Czarownicę i nawet na Córkę handlarza jedwabiem i z tego miejsca bardzo przepraszam. Bo po przeczytaniu Gniazd żadna książka nie wydaje się być zła.
Czy to ze mną jest coś nie tak? 
Czy to ja wymyślam? 
Wierzcie mi, że nie. W tym przypadku brakuje mi słów. Realnie, na słowo. Nie owijam w bawełnę. 


Kiedy przeczytałam opis książki byłam zaaaachwycona! Tematycznie wydawała się być podobna do Igrzysk Śmierci, Niezgodnej czy innej z tych podobnych do siebie ale i tak uwielbianych serii. Zresztą sami przeczytajcie: 

Jack w wieku czterech lat stracił w wypadku samochodowym rodziców. Sam cudem przeżył, ale został poważnie poparzony. Gdy zdjęto mu opatrunki, okazało się, że ma na piersi cztery znamiona o kształtach: róży, kostki, sztyletu i węża Eskulapa. Już pierwszej nocy po czwartych urodzinach nawiedził go koszmarny sen. Widział w nim cztery małe dziewczynki i słyszał głos powtarzający w kółko te same trzy słowa: znajdź, ucz, chroń. Sen powtarzał się przez miesiąc. Co roku każdej nocy po kolejnych urodzinach koszmar powracał. Ten cykl miesięcznych snów trwał przez pięć lat. Wiedział, że został przez kogoś naznaczony. Postanowił odszukać cztery dziewczynki.
Mając dwadzieścia pięć lat, odnalazł wszystkie. Okazało się, że cała piątka urodziła się czternastego czerwca. Jack był starszy o dwa lata od dziewczyn. W tydzień po swoich urodzinach dowiadują się, że za niecały rok, dokładnie czternastego czerwca, Ziemia zostanie zaatakowana przez obcą cywilizację. Postanawiają włączyć się w przygotowania Ziemian do walki o przetrwanie.
Powieść Gniazda - pierwszy tom z czterech - przedstawia losy piątki bohaterów w ostatnim roku przed inwazją Obcych.


Zapowiada się nieźle, co? Jakież było moje zdziwienie kiedy zaczęłam przewracać kolejne kartki. Nie lubię źle wypowiadać się o którejkolwiek książce. Cenię czas autora i trud włożony w powstanie jego dzieła. Widzę w głowie tą dumę z samego siebie i słyszę głosy "No co ty, nie krytykuj mojej perełki." Niestety, obiecałam Wam prawdziwą recenzję. 

Książka jest po prostu straszna. Każda kolejna strona przerażała mnie coraz bardziej. Seks, seks i jeszcze raz seks. Mam wrażenie, ze to było głównym tematem książki. Opisy tego zdarzenia dodatkowo wyglądały jak pisane przed dojrzewającego szesnastolatka. Właściwie elementy stosunków płciowych nie zniechęcają mnie do czytania. Wiecie, jesteśmy tylko ludźmi i każda kobitka lubi sobie od czasu do czasu przeczytać coś, co pobudzi jej wyobraźnię. Nie neguję erotyki w powieści pod warunkiem, że jest to dobra erotyka. 
Tutaj wygląda ona mniej więcej tak:  
-Ale mam na Ciebie ochotę Jack
- To chodź do sypialni. 
Poszli i kochali się długo i namiętnie. 

Haha, aż sama z siebie się śmieje. Moje "wypociny" z góry nie są oczywiście cytatem (chociaż równie dobrze mogłyby być). 

Pomijając już erotykę, płynność i łatwość podejmowania wszystkich decyzji przez bohaterów Gniazda była bardzo męcząca. Bez żadnego problemu robili dosłownie wszystko. Normalnie złoci ludzie! Zero zmartwień i rozterek. Szczerze mówiąc lubię czytać powieści "życiowe". Co to znaczy? Każdy coś czuje. Smutek, rozpacz, nienawiść, złość, radość, niepewność, nieufność. Bohaterowie tej powieści czuli tylko radość i pragnienie.

Pomysł na powieść na 5 z plusem. Wykonanie niestety jest krytyczne. 
Męczyłam się jak nigdy i szczerze? Gdybym wydała pieniądze na tę powieść poczułabym się zwyczajnie oszukana. Mega cieszyłam się, że będę mogła być częścią tak fajnie zapowiadającego się cyklu, bo Gniazda to dopiero I część.  Teraz jednak już wiem, że nawet nie podejmę się prób przeczytania kolejnych książek. Niestety.

Jeżeli macie za sobą tę pozycję koniecznie dajcie znać co myślicie.
No i szczerze. Nie macie już dość mojego marudzenia? 





Zobacz również:

0 komentarze:

Popularne Posty