Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"

16:06:00 donka reads 6 Komentarzy




"- A co było najtrudniejsze?-zapytał pan Gopnik.
- Słucham?
- W pracy dla Wiliama Traynora. Wygląda na to,że nie było to łatwe zadanie.
Zawahałam się.W pomieszczeniu niespodziewanie zrobiło się bardzo cicho.
- Najtrudniej było pozwolić mu odejść-odpowiedziałam. I nagle zorientowałam się, że przełykam łzy."


Gdy coś się kończy, coś nowego się zaczyna....
... a czasami lepiej,żeby ta "nowość" została ukryta gdzieś głęboko.




Jak poradzić sobie z utratą ukochanej osoby? Jak się podnieść i żyć dalej. W kolejnej książce Jojo Moyes obserwujemy dalsze losy Lou Clark. Dziewczyna nie ma pojęcia co robić ze swoim życiem. Jak żyć tak, żeby nie zawieść Will`a? "Kiedy odszedłeś" pokazuje jak podnieść się po utracie miłości i odnaleźć powód, dla którego warto czekać na każdy kolejny dzień.

Po (jak dla mnie) rewelacyjnej pierwszej części- "Zanim się pojawiłeś"- musiałam sięgnąć po kolejną książkę.Byłam bardzo,bardzo ciekawa jak potoczy się historia wiecznie uśmiechniętej, pozytywnej Lou. Miałam nadzieję pośmiać się i popłakać- zupełnie jak w części pierwszej.
I tutaj od samego początku jesteśmy zaskakiwani. Lou nie jest już tą samą dziewczyną, odeszła razem z Willem, a na jej miejsce przyszła smutna, nie umiejąca znaleźć dla siebie miejsca kobieta. Obserwujemy każdy stopień, powolnie znikającej żałoby. Na każdym kroku myślami Lou była przy Willu, mówiła do niego, pytała o zdanie i prosiła o radę.

Lou mieszka z dala od rodziców w mieszkaniu zakupionym z pieniędzy Will`a, pracując w kawiarni na lotnisku (czy tylko mnie tak bawił ten kostium?). Pewnego dnia, słysząc za sobą głos dziewczyny.. spada z dachu. No tak, to może zrobić tylko Lou. Na szczęście dziewczyna przeżyła upadek. Rodzice zamartwiają się o jej stan zdrowia psychicznego, dlatego po wyleczeniu się z ran powstałych na skutek upadku- Lou zapisuje się do grupy wsparcia dla osób, które straciły bliską osobę.
Z początku bardzo sceptycznie do całej sprawy nastawiona Lou, zmienia zdanie i zaprzyjaźnia się ze wszystkimi uczestnikami zajęć.

Głosem, który słyszała na dachu okazuje się głos córki Will`a ! Szczerze to mam wrażenie, że ta historia pisana była "na kolanie". Motyw z córką całkiem w porządku, ale cała ta postać, zamieszanie wokół niej- no nie, coś mi tu nie pasowało.
Dodatkowo motyw miłosny- Lou zakochuje się w ratowniku, który był przy jej wypadku. Po stracie miłości trudno jest oddać swoje serce ponownie i właśnie o to chodzi. Tutaj Lou była jak dla mnie zbyt chętna na nową miłość. Pomimo tego, że sprzeciwiała się i ciągle pytała samą siebie "Co ja robię, czuję się jakbym zdradzała Willa" - to jakoś szybko jej poszło z nowym związkiem.
Sam Sam (ahaha) nie wywierał na mnie zupełnie żadnych emocji. Nie lubiłam go, nie nienawidziłam go, nie rozczulał, nie interesował. Był dla mnie bardzo przeciętny.

Lou straciła ten kolor, charakter, tą swoją charakterystyczną wyrazistość. Może tak właśnie dzieje przez żałobę. Jesteśmy zupełnie innymi osobami. Nie wiem.

Czytaliście może "Razem będzie lepiej"? Tak jak "Zanim się pojawiłeś" była dla mnie super świeżą i miłą historią, tak "Kiedy odszedłeś" przypominało mi bardzo "Razem będzie lepiej".
Żadnych emocjonujących wydarzeń, takie lanie wody.
Część ta więc dla mnie niestety na nie, zupełnie niepotrzebna i psująca wspaniałość części pierwszej :)


Ocena: 6,5/10


Zobacz również:

6 komentarzy:

  1. "Zanim się pojawiłeś" naprawdę mi się spodobała i jest to jedna z nielicznych książek, przy których się wzruszyłam. Do kontynuacji nie jestem jednak przekonana i sądzę, że cała historia mogłaby spokojnie zakończyć się na pierwszym tomie. Kupiłam jednak wersję oryginalną tej książki, "After you", więc nawet jeśli nie przypadnie mi do gustu, to może wypłyną z tego chociażby jakieś korzyści językowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ostatnio też zbieram się na kupno jakieś książki w oryginale właśnie zważając na korzyści językowe :)

      Usuń
  2. "Zanim się pojawiłeś" to moje MUST READ. A co do "Kiedy odszedłeś" - pewnie też przeczytam, ale nie będę nastawiała się na nic wspaniałego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś nie nastawia się na coś równie fajnego jak "Zanim się pojawiłeś" to możliwe, że będzie to dla niego nawet ciekawa książka :)

      Usuń
  3. ''Zanim się pojawiłeś'' uwielbiam! Za kontynuację nie zamierzam się zabierać jak na razie. ;) Wydaje mi się,że jest to powieść pisana na siłę i dla pieniędzy.Lektura powinna się zakończyć na pierwszej części. ;)
    Pozdrawiam!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja muszę zacząć od przeczytania "Zanim się pojawiłeś", jak na razie obejrzałam tylko filmbi był świetny. O "Kiedy odszedłeś" słyszałam wiele negatywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty