Erika Johansen ''Królowa Tearlingu''

11:14:00 donka reads 0 Komentarzy



Przeczytanie "Królwej Tearlingu" było dla mnie bardzo długą drogą. Kompletnie nie potrafię zrozumieć blokady, która się u mnie pojawiła. Przeczytałam około 100 stron powieści Eriki Johansen i po prostu ją odłożyłam.
Kilka dni temu powiedziałam sobie "DOŚĆ! Czytasz ją albo masz zakaz kupowania nowych książek przez miesiąc!".
No i co się stało? Pozostałe 300 stron przeczytałam w niecały dzień.




A teraz sprostowanie, żebyście źle sobie o tej książce nie pomyśleli. Nie czytałam jej tak długo, dlatego, że jest zła i nudna. Po prostu miałam czytelniczy zastój.
A może to przez dość wolno rozwijającą się akcję? Jest to jeden z minusów książki. Akcja rozwija się naprawdę w żółwim tempie. Od razu zmniejszyłabym ilość stron do 200-300 i nieco przyśpieszyła wydarzenia.

Ale wróćmy do początku! Poznajemy młodą księżniczkę- Kalsea, dorastającą z dala od dworu. Niewiele wiedziała o historii swojego rodu i prawach rządzących królestwem. Wychowywana przez Carlin i Bartha większość czasu spędza na uczeniu się mniej i bardziej przydatnych rzeczy. W dniu jej 19 urodzin pojawia się Straż Królewska, która zabierają ją do Tearlingu aby dziewczyna mogła objąć tron.
Już po drodze zło nieustannie czyha na księżniczkę. Pojawiają się przerażające opisy, przerażający ludzie i przerażające ucieczki. Każdego dnia Kalsea musi walczyć o to, żeby przeżyć i naprawić szkody, które zostawiła po sobie Królowa Elyssa- jej matka.

Podoba mi się, że Kalsea to nie kolejna, piękna dziewczyna, która częściej jest ratowana przez przystojnego rycerza, niż podejmuje jakieś swoje decyzje. Nie! Kalsea to dziewczyna mało urodziwa ale z głową na karku. Nie pozwala sobie "w kaszę dmuchać" i tym zyskuje sympatię. Przynajmniej moją. Nazwałabym ją taką "solidną BABĄ", chociaż ma tylko 19 lat. Dodatkowo kocha ona książki więc każdy mol może poczuć się trochę bardziej z nią związany.

Z początku wydawało mi się, że będę mieć do czynienia z lekką, delikatnie księżniczkowatą książką. Nic bardziej mylnego. Historia Eriki Johansen jest brutalna, a nawet momentami wulgarna. Te cechy własnie pozwala zrozumieć narracja nie tylko z punktu widzenia Kalsea ale także z ludzi, którzy szczerze pragną jej śmierci.

Każdy krok Kalsea w Tearlingu jest ciężki. Przy samej koronacji ledwo co uszła z życiem. Musi nieustannie walczyć  z własnym wujem, chcącym zasiąść na tronie Tearlingu, z Kościołem i ze Szkarłatną Królową.
Pierwsza część historii Kalsea, czyli "Królowa Tearlingu" jest pierwszym krokiem dziewczyny do odzyskania władzy. Koronacja.
Dodatkowo jako fanka fantastyki uwielbiam ten motyw z magicznymi naszyjnikami, które uzbrajają królową w dodatkową siłę.

Podsumowując jest to świetny początek cyklu o królestwie, sile i walce o swoje. Brakowało mi może trochę jakiegoś wątku miłosnego albo chociaż jakieś głębszej przyjaźni.


Ps: Świetne wydanie! Magiczna okładka i cudowny grzbiet ♥. 

PsPs: Pamiętaj, że nie komentując sprawiasz, że małe kotki płaczą.
          Oczywiście żartuję ale miło by było gdybyście zostawili po sobie jakiś znak!


Ocena: 9/10




Zobacz również:

0 komentarze:

Popularne Posty