Rainbow Rowell ''Linia serc''

19:36:00 donka reads 7 Komentarzy





"Błagam, odbierz",pomyślała wyobrażając sobie surowe, błękitne oczy Neala i jego stanowczą szczękę. Silną, bladą twarz. "Proszę, tak bardzo chcę usłyszeć twój głos".


Przyznam się bez bicia, że jest to moja pierwsza książka autorki- Rainbow Rowell. Nie wiem jak to się stało, ale to prawda.



"Linia serc"  jest opowieścią oczywiście o miłości. Ale nie byle jakiej. O psującej się, małżeńskiej miłości. Poznajemy Georgie McCool (co za przezabawne nazwisko), która jest scenarzystką komedii z Los Angeles. Dowiadujemy się, że wcale nie radzi sobie z powiązaniem pracy z życiem rodzinnym. Wydaje się, że jej mąż Neal radzi sobie z tym całkiem dobrze. Rzucił pracę i został w domu z ich dwoma córkami, co bądźmy szczerzy ... robi wrażenie. Gotowanie, sprzątanie, pomoc dziewczynkom. Mało który mężczyzna byłby wstanie przybrać tak "kobiecą" rolę w życiu rodziny i pozwolić drugiej połówce na spełnianie swoich marzeń.  Stąd moja ogromna sympatia do tego bohatera.
O dziwo, pomimo wad i zaniedbywania rodziny- wcale nie czułam pretensji do Georgie (przynajmniej do jakieś 100 strony) . Autorka na tyle dobrze przedstawiła jej punkt widzenia, że w gruncie rzeczy ciężko jest mieć do niej jakiekolwiek pretensje. Dziewczyna walczy o swoje największe marzenie. Kto z nas by nie walczył?

Spokojny i opanowany Neal traci jednak cierpliwość przed Bożym Narodzeniem. Pomimo próśb dziewczynek i męża- Georgie decyduje się zostać w pracy i nie jechać na święta do Nebraski. W końcu spełnia się jej i Setha- (przyjaciel od zawsze i w dodatku przystojny)- marzenie.
Kiedy rodzina wyjeżdża, zostawiając ją samą, Georgie zdaje sobie sprawę z tego, że jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na jej telefony, a przyjaźń z czarującym Sethem tylko pogarsza sytuację.

Bardzo, bardzo podobało mi się na początku. Wiecie, coś nowego. Mąż prawie cię rzuca, przenosisz się do matki (p o k o c h a ł a m   tą kobietę- biorąc pod uwagę to,że Georgie jest szpecem od komedii- jej matka jest dużo śmieszniejsza)  i uwaga! odnajdujesz w szafie magiczny telefon. Dlaczego magiczny?  Okazuje się, że Georgie dzwoniąc z tego telefonu na numer męża, dodzwania się- uwaga- do Neala z czasów kawalerskich, kiedy byli tylko parą.
Ich rozmowy pocieszają ją, dają ukojenie i spokój. Pomagają przeanalizować i zauważyć błędy popełnione w życiu przez Georgie. Zaczyna dostrzegać jak bardzo zaniedbała męża i córeczki.
Tylko chwila. Zaważa, że ich zaniedbuje, a....  wcale z nimi nie rozmawia?  Jakoś nie wiem. Nie rozumiem. Gdyby do mnie doszło, że tracę rodzinę, dzwoniłabym dzień i noc, żeby z nimi porozmawiać. To w końcu mąż i dzieci !! Georgie po prostu - olała to? Nie wiem, miałam wrażenie, że bardziej zależy jej na nocnych rozmowach ze "starym" Nealem, niż na odbudowaniu swojego życia.

Mniej więcej od połowy książka zaczęła się psuć i nieco przynudzać. Z początku, kiedy dowiedziałam się o telefonie- oczekiwałam od całej historii czegoś innego, większego. Czegoś co złapie za serce, ściśnie, a następnie rozerwie na miliony małych kawałków.
Okazało się, że oryginalny pomysł zaczął tracić swoje intensywne barwy.
Historia z karki na kartkę była coraz nudniejsza i w sumie po przeczytaniu jej trochę zgłupiałam. "To koniec? To już ? ".
Podsumowując- zawiodłam się. Polecam tą książkę ludziom, którzy mają dużo pieniędzy i czasu. Bo w sumie, jakby nie patrzeć to strata tych dwóch rzeczy. Nie wnosi nic- żadnej nauki, śmiechu, łez. No może poza zniecierpliwieniem, bo cały czas czekasz na to WOW. A go nie ma.


Książkę przeczytałam w miarę szybko (2 dni w pracy) ale sama  nie wiem, czy dlatego, że po prostu łatwo się ją czyta, czy dlatego, że bardzo się nudziłam. :D

Ocena: 6/10

Zobacz również:

7 komentarzy:

  1. Nie mam czasu, nie mam pieniędzy, chyba nie przeczytam :D Zainwestuję w coś innego! :p
    Pozdrawiam, Paulina

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam co do Rainbow Rowell mieszane uczucia, dlatego jestem sceptycznie nastawiona, co do tej powieści. Opis mnie zbytnio nie zainteresował...
    Pozdrawiam, Nat z natalie-and-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poluję na "Girl Online", która ponoć jest cudowna :D Mam nadzieję, że moje zdanie co do tej autorki drastycznie ulegnie zmianie.

      Usuń
  3. Twoja ocena mnie troszkę zmartwiła, bo ta książka czeka na mnie na półeczce i planowałam przeczytać ją w tym tygodniu, a teraz poważnie się obawiam :( Na szczęście sama wybieram się w sierpniu do pracy, więc może na swoim stoisku znajdę dla niej moment i przerobię równie szybko, jak ty.
    Pozdrawiam.
    http://cosmo-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się podoba! Skoro już ją masz to warto przeczytać :) Do pracy jest idealna :D zwłaszcza nudnej :D

      Usuń
  4. Książka czeka na półce ale po Twojej recenzji mam małe obawy przed jej lekturą ;) Dobrze, że książkę zakupiłam na promocji, w razie czego nie będę aż tak bardzo żałować :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty