Mia Sheridan ''Bez słów''

20:37:00 donka reads 4 Komentarzy



Cześć wszystkim! Przybywam do Was z nową recenzją. Chodzi mi oczywiście o książkę Mii Sheridan ‘’Bez słów”. Żeby nie przedłużać przejdźmy może do konkretów.


Zaczynając od oprawy graficznej. Okładka wspaniała, pobudza kobiece zmysły, jednocześnie jest utrzymana w delikatnej tonacji, czyli takiej, którą lubię najbardziej. Szarość z czerwienią idealnie współgrają i całość tworzy fantastyczny, nieco tajemniczy klimat. Jezioro wraz z lasem pomaga wczuć się w klimat małej mieściny położonej nad wodą. Do wydania nie ma się co czepiać, gdyż jest na piątkę z plusem !
Co jeśli chodzi o treść?
Jest to fantastyczna powieść o dwóch zranionych, młodych osobach. Bree próbując podnieść się po stracie rodziców wyrusza do małego miasteczka Pelion w poszukiwaniu spokoju i szczęścia. Tak się składa, że na swojej drodze spotyka niemego Archera, który również ubolewa się ze stratą najbliższych ale jak i ‘wygnaniem’ ze społeczeństwa.
Historia skradła moje serce. Bree ‘ przywróciła’ do życia Archera, nauczyła go od nowa czym jest miłość i zaufanie. Pokazała, że pomimo swojej niepełnosprawności jest wyjątkowym facetem i może żyć normalnie. W swoim towarzystwie zapominali o bólu i przykrej przeszłości.
Fajne w książce jest to, że o historii Archera dowiadujemy się stopniowo. Kawałek po kawałku. Zabieg ten  intryguje i wprowadza do całej opowieści odrobinę tajemniczości.
Obowiązkowo pojawia się zły charakter w postaci ciotki Archera. Szczerze przyznam, że jej zachowanie i czyny naprawdę odrzucają i wręcz przerażają brakiem jakiejkolwiek empatii.
Zakończenie, czyli ” 5 lat później „cieszy i daje ogromną nadzieję no to, że wszystko w życiu może się ułożyć szczęśliwie.
Bez bicia przyznam się, że łzy poleciały nie raz, nie dwa. Nie będę mówić na których momentach, gdyż nie chciałabym zaspoilerować Wam treści książki. Momenty te należą do Was i mam nadzieję, że zareagujecie podobnie.
Żeby nie przesłodzić musiało znaleźć się coś na minus ( Jestem chyba za wybredna).
Z racji tego, że całkowicie nie jestem fanką erotyków, gdzieś w połowie książki zaczęłam mieć wrażenie, że co moment czytam o stosunku Bree i Archera. Nie były to oczywiście  nie wiadomo jakie opisy ale ich ilość strasznie mnie przytłoczyła. Co kilka stron miałam okropne deja vu.
Nie jest to oczywiście sprawa, która przesądza o całości, bo całość uwielbiam.
Po prostu jak to ja muszę trochę pomarudzić 
J

Książka koniecznie musi znaleźć się na Waszej liście must have, bo jest naprawdę genialna!
Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.
Dodam, że to kolejna książka kupowana przeze mnie ostatnio w ciemno i na szczęście kolejna, którą się nie zawiodłam! 
J




Zobacz również:

4 komentarze:

  1. Czyli jest kontynuacja! :) Jak to super, że projekt czysto pilotażowy wciąż się utrzymuje na powierzchni. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś chyba dałam się przekonać! :) Na razie to czysty eksperyment, zobaczymy co z tego wyjdzie :)

      Usuń
    2. Pewka, ale i tak będę trzymał kciuki ^^

      Usuń

Popularne Posty